Forum Autodestrukcja
Forum dla tych co się zgubili w rzeczywistości
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Zaburzenia dysocjacyjne

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Autodestrukcja Strona Główna -> Problemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
niusia




Dołączył: 09 Sie 2006
Posty: 130
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pon 22:27, 16 Sty 2012    Temat postu: Zaburzenia dysocjacyjne

Niestety ja tak mam i nie wiem dlaczego nie ma jeszcze takiego tematu na forum...

Na codzień jestem osobą niezwykle opanowaną jednak kiedy pojawiają się sytuacje które są dla mnie za ... okropne... pojawia się atak histerii... niepoczytalności... nie chcę się tu za bardzo ujawniać ale są to sytuacje tj. walenie głową o ścianę do omdlenia... walenie nogami w ścianę do siniaków... złamań... itd... kiedy się ciełam było inaczej... świadomie... spokojnie... upajanie się bólem... ból za ból... ale kiedy pojawia się histeria... zawsze kończy się poważnie...

Czy u Was jest coś takiego?

Mój terapeuta zbladł kiedy mu opowiedziałam o co chodzi... myślę że zastanawiał się nad tym czy nie posłać mnie do zakładu zamkniętego...

poszukuję wyjaśnienia i informacji na takie stany, pomożecie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ashley




Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 7918
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 23:49, 16 Sty 2012    Temat postu:

O jaaa, nie jestem z tym tutaj sama. Smile
Choć szczerze mówiąc wcale mnie to nie cieszy, bo to niestety dość kiepska sprawa.

Formalnie nie ma takiego zaburzenia jak "histeria" (choć bywa to tak określane potocznie); nazywa się to zaburzeniami dysocjacyjnymi (info, jakbyś chciała podrążyć temat w jakiejś literaturze, czy choćby w necie).

Pisałam o tym w innym temacie i pozwolę sobie przekleić:

Cytat:
Z różną częstotliwością miewam ataki czystej "histerii", potrafię np. być na zakupach w centrum handlowym, nagle dziwnie się poczuć i ocknąć obśliniona i zasmarkana gdzieś w kącie. W tym czasie wrzeszczę i rzucam się jak opętana, coś bełkoczę; nieraz wpadam w stupor, tracę częściowo władzę nad ciałem jak sparaliżowana lub się hiperwentyluję do omdlenia. Zdarzyło mi się kiedyś bez konkretnego powodu wybiec z domu boso i biegać tak jakiś czas po osiedlu, wszystko pamiętam, ale naprawdę nie potrafię wyjaśnić, po co wtedy to zrobiłam (mimo, że czułam straszny wstyd za takie swoje zachowanie).
W ogóle ja całe życie dość często miewam tak, że robię coś z pełną tego świadomością mimo, że nie potrafię określić celu tego działania/zachowania, nieraz nawet tego nie chcąc. Nie potrafię jednak na tym zapanować, tak, jakby ktoś inny kierował mną jak jakimś... sim'em.

Wyzwalacz? Ciężko powiedzieć. Z moich własnych obserwacji często wynika, że te dysocjacyjne ataki wyzwalają podświadome skojarzenia z bolesnymi wspomnieniami (np. ostatnio w święta wytrąciło mnie z równowagi pytanie mojego chłopaka, o to jaki chcę dostać prezent; kiedy byłam mała i ojciec zrobił wobec mnie coś... złego, zawsze po tym pytał mnie, co ma mi kupić, żebym o tym zapomniała).
Wstyd się przyznać, ale często też reaguje tak mimowolnie, kiedy coś idzie nie po mojej myśli. Taka nieco głośniejsza odmiana dziecięcego tupania nóżką, nad którym nie potrafię zapanować.


Pewna część moich samookaleczeń, choćby tych najczęstszych, ciętych, było dokonane pod wpływem właśnie takich ataków.
Kiedyś zdarzyło mi się ocknąć z nożem wbitym w nogę, masakra. Confused

Czasem te ataki pamiętam, czasem nie (najczęściej po prostu pamiętam je tylko do pewnego momentu).

Ludzie mi mówią, że w tym czasie bardzo często się biję, tłukę głową o ściany właśnie lub cała się o nie rzucam. Dodatkowo biję/gryzę/drapię też każdego, kto próbuje się do mnie choćby zbliżyć.


Powiedz, czy to jest to samo, co nęka Ciebie. Jeśli tak, to spróbuję napisać Ci coś więcej na ten temat w przypływie wolnego czasu (czyli z racji sesji nie prędko, ale prędzej czy później na pewno) no i oczywiście nic nie zastąpi teoretycznej wiedzy z rzetelnych źródeł.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Divine
Administrator



Dołączył: 08 Paź 2005
Posty: 5635
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: stąd

PostWysłany: Wto 20:22, 17 Sty 2012    Temat postu:

tak mi się zdaje, że zawsze byłam doskonale świadoma każdej rany, jaką robiłam. nawet bym powiedziała, że gdy bywałam lekko odrealniona to krzywda była czymś, co sprowadzało mnie na ziemię. już sam jej zamiar, na tuż przed.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
niusia




Dołączył: 09 Sie 2006
Posty: 130
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Wto 22:38, 17 Sty 2012    Temat postu:

ashley dokładnie o tomi chodzi... troszkę poczytałam na ten temat i troszkę już wiem. Jedyne co widzę pozytywnego w tym to to że wiem w jakich sytuacjach może mi się to przytarfić i ich unikam. jeśli będziecie mogli to napiszcie coś na ten temat, może komuś ta wiedza pomoże. Dla mnie jest to ważne Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ashley




Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 7918
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 0:22, 20 Sty 2012    Temat postu:

Divine napisał:
tak mi się zdaje, że zawsze byłam doskonale świadoma każdej rany, jaką robiłam. nawet bym powiedziała, że gdy bywałam lekko odrealniona to krzywda była czymś, co sprowadzało mnie na ziemię. już sam jej zamiar, na tuż przed.


Tu nie chodzi o nieświadome samookaleczenia.
Nie zawsze podczas takiego ataku dochodzi to aktów autoagresji. Zresztą ciężko nazwać to autoagresją w ogóle - przypomina to raczej po prostu bezmyślne miotanie się i obrywam od siebie nie tylko ja, ale i każdy w promieniu pół metra ode mnie. Rolling Eyes Rzucam się jak zwierze ze wścieklizną, dosłownie, bo po ocknięciu się bardzo często mam pianę w pysku.

Dlatego sytuacja z ocknięciem się z nożem w nodze była dla mnie taka traumatyczna - nie chodzi o to, co mogę zrobić sobie. Chodzi o to, co mogę zrobić innym.

No ale mimo wszystko - tutaj mówię zwłaszcza do Ciebie, Niusia - warto mieć zawsze kogoś przy sobie, zwłaszcza w ryzykownych sytuacjach, bo nie da się uniknąć wszystkich i musisz się liczyć z występowaniem tych ataków. Ogólnie ja staram się być jak najrzadziej sama w domu czy gdziekolwiek.
Ważne tylko, żeby był to ktoś silniejszy od Ciebie, żeby mógł Cię przytrzymać do czasu, aż to się uspokoi.
I żebyś nie była w stanie tej osoby skrzywdzić...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
niusia




Dołączył: 09 Sie 2006
Posty: 130
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Pią 20:24, 20 Sty 2012    Temat postu:

Właśnie o to chodzi, wewnętrzna niemoc uruchamia taki straszny mechanizm obronny, człowiek nie panuje nad sobą czuje się wręcz jak opętany... ja w sumie miałam ze 4-5 ataków takich ostrych i uratowało mnie tylko to że ktoś przy mnie był... i chociaż te osoby były 2-3 razy silniejsze ode mnie to nie mogły dać rady... uratowały mnie przed najgorszym ale nie dały rady powstrzymać całkowicie.
też często mam pianę w pysku, po ataku potrafię nawet kilka dni być nietomna... mam jednak taki komfort w tym wszystkim że czuję kiedy "to" się zbliża i potrafię nad tym zapanować na tyle żeby odwlec to w czasie nawet parę godzin tylko że wtedy nic do mnie nie dociera, jestem jak głucha ślepa itd. potem atak jest silniejszy :/ a-d mnie nie przeraża ale te ataki są istnym koszmarem... zwłaszcza że strasznie wyniszczają człowieka Sad
Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie trwa to długo, taki atak może trwać parę godzin, nie wiem skąd w człowieku taka siła ale bywały momenty, że przez 2-3 godziny ktoś musiał mnie trzymać leżąc na mnie i wykręcając mi ręce bo przeciwnym razie byłabym w stanie się wyrwać...


Ostatnio zmieniony przez niusia dnia Pią 20:29, 20 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ashley




Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 7918
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 20:31, 20 Sty 2012    Temat postu:

Po tym poście mam pewność, że dotyczy nas ten sam problem. Jakbyś pisała o mnie.

I szczerze mówiąc trochę raźno mi na duchu ze świadomością, że jest tu ktoś, kto i to piekło rozumie; i choć żaden to powód do radości to mam nadzieję, że Tobie również jest raźniej. Smile

A powiedz mi od jak dawna miewasz te ataki?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
niusia




Dołączył: 09 Sie 2006
Posty: 130
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Sob 6:50, 21 Sty 2012    Temat postu:

Owszem raźniej i to nie wiesz jak Smile szczęście w nieszczęściu można rzec. Ataki mam od 11 lat średnio co pół roku, ostatni 3 miesiące temu... :/
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Myszka




Dołączył: 11 Wrz 2006
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 18:03, 07 Lut 2012    Temat postu:

A patrzyłyście na to kiedykolwiek od strony religijnej ?
Właśnie atak opętania przez złego ducha tak wygląda.
Człowiek traci kontrolę nad sobą, ma wtedy nadludzką siłę, rozwala wszystko wokół, nie można mu dać rady, a potem nic nie pamięta, i czuje potworne pragnienie, i ogólne zmęczenie.

Ale nie chce tu nikogo straszyć.


Tulam ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
niusia




Dołączył: 09 Sie 2006
Posty: 130
Przeczytał: 1 temat


PostWysłany: Śro 18:55, 08 Lut 2012    Temat postu:

Interesujące Smile

W mojej religii nie ma akurat czegoś takiego ale gdybym była chrześcijanką to i może bym się nad tym zastanowiła Smile jak do tej pory nie mam uczulenia na wodę święconą ani na krzyż Smile

Ale dziękuję za podejście z tej strony do tematu, przemyślę to Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ashley




Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 7918
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 13:45, 02 Kwi 2012    Temat postu:

Myszka napisał:
A patrzyłyście na to kiedykolwiek od strony religijnej ?
Właśnie atak opętania przez złego ducha tak wygląda.
Człowiek traci kontrolę nad sobą, ma wtedy nadludzką siłę, rozwala wszystko wokół, nie można mu dać rady, a potem nic nie pamięta, i czuje potworne pragnienie, i ogólne zmęczenie.


To jest bardzo trafne spostrzeżenie, bo w przeszłości za opętanych uważano właśnie takich jak my. Smile
Dziś istnieje jednostka chorobowa (wchodząca w skład właśnie zaburzeń dysocjacyjnych) zwana "zaburzeniami transowymi i opętaniowymi". Ta nazwa jest pozostałością własnie po tamtych czasach, nie znaczy to jednak, że chory jest w tym stanie pod wpływem jakichś duchów czy demonów. Wink

P.S. Ten temat nie pasował mi w dziale "samookaleczenia", przeniosłam go więc tutaj. Miałam dylemat, czy lepiej będzie mu w "problemach", czy "psychologii i psychiatrii", więc gdyby ktoś miał jakieś obiekcje to proszę zgłaszać. Smile
Pozwoliłam sobie też zmienić nazwę na bardziej adekwatną.


Ostatnio zmieniony przez ashley dnia Pon 13:48, 02 Kwi 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Myszka




Dołączył: 11 Wrz 2006
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 15:27, 02 Kwi 2012    Temat postu:

to tylko ładna medyczna nazwa. przeniesienie tego samego zjawiska i nazwanie go z kościoła do medycyny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ashley




Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 7918
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 16:32, 02 Kwi 2012    Temat postu:

No niezupełnie. Wiesz, tendencja ludzi do takiego "umagiczniania" i uduchawiania zjawisk, których nie rozumieją jest, patrząc na przestrzenie wieków, dość niezaprzeczalna. To tak, jak było z chińczykami, którzy nie rozumiejąc zaćmienia słońca tłumaczyli je sobie smokiem, który je połyka (przepędzali tego smoka jakimiś bębenkami i innymi hałasami - zawsze działało, ergo: to na pewno smok, mamy dowód! Very Happy ), albo Grecy, którzy nie rozumiejąc zjawisk przyrodniczych tłumaczyli je sobie gniewem bogów itd. Kiedy nauka znalazła inne wyjaśnienia dla tych zjawisk smoki i bożki odeszły w zapomnienie.

Religia katolicka jest nieco innym przypadkiem z powodu ich naprawdę z mistrzowskim sprytem utrzymanych do dziś wpływów (nad którymi nie będę się tutaj rozwodzić, bo to nie ten temat), ale nie zmienia to faktu, że nauka wyjaśniła zjawisko opętania dość dogłębnie, ażeby demony przejmujące władzę nad człowiekiem można było odłożyć na półkę między smoki i inne zeusy.

Dziś wiemy, że nieprzeciętna siła nie jest efektem działania złych duchów, a nadmiernego wydzielania się adrenaliny (jak ktoś zacznie Cię gonić z nożem to też nagle możesz biec o wiele szybciej, niż normalnie, nie? Wink ), "mówienie obcymi językami" to nic innego jak odtwarzanie zasłyszanych, niezrozumiałych wyrażeń z pamięci itd.
Oczywiście jak w wielu przypadkach to zjawisko także nie zostało przez naukę wyjaśnione do końca, ale wiemy dość dużo aby móc z pewnością stwierdzić, że nie stoją za tym żadne nadprzyrodzone siły a tylko ludzka psychika i fizjologia, wciąż skrywające przed nami wiele tajemnic do odkrycia w przyszłości. Razz

Nazwa została taka, jaka została podejrzewam z czystego wygodnictwa. Po co wymyślać nową nazwę na coś, co ktoś już nazwał?
To dotyczy wielu używanych do dziś terminów.

Moim skromnym zdaniem to, że nie znamy (jako ludzkość) odpowiedzi na jakieś pytanie to nie powód, żeby od razu wciskać w tą poznawczą dziurę bogów, demony i inne smoki.
No ale zdaję sobie sprawę z ludzkiej głębokiej potrzeby zaspokojeń zastępczych i szanuję Twój wybór, który padł na religię. Wink


Ostatnio zmieniony przez ashley dnia Pon 16:35, 02 Kwi 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Myszka




Dołączył: 11 Wrz 2006
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 16:57, 02 Kwi 2012    Temat postu:

Nie wiesz zupełnie o czym mówisz.
Nie zgodzę się z Tobą.


I nie będę się też sprzeczać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ashley




Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 7918
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 17:47, 02 Kwi 2012    Temat postu:

Wiesz, to jest problem który mnie bezpośrednio dotyczy i bardzo dobrze wiem, o czym mówię.
Nie zrozum mnie źle, ale mówienie mi, że nie wiem, o czym mówię przez kogoś, dla kogo ten problem ma wymiar czysto teoretyczny jest trochę... nie na miejscu. Tzn. nie razi mnie to i w ogóle, ale przyznam, że nie potrafię odnieść się do tego inaczej niż z pobłażliwym uśmiechem na twarzy.

Masz prawo mieć inne zdanie. Masz tez prawo nie chcieć się sprzeczać, choć szkoda, wszak właśnie temu służą fora. Gdyby wszyscy byli tacy zgodni i się ze sobą zgadzali to zwyczajnie nie byłoby o czym rozmawiać.
Lubię się czasem posprzeczać. Smile


Ostatnio zmieniony przez ashley dnia Pon 17:56, 02 Kwi 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Autodestrukcja Strona Główna -> Problemy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin