Forum Autodestrukcja
Forum dla tych co się zgubili w rzeczywistości
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co pozostało?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Autodestrukcja Strona Główna -> Problemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ashley




Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 7918
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 4:46, 02 Sty 2012    Temat postu: Co pozostało?

Czy moglibyście powiedzieć, że wszelkie aspekty autodestrukcji należą tylko do Waszej przeszłości, czy może od czegoś nie potraficie się uwolnić?

Wiadomo - ze zjebanym instynktem samozachowawczym jak z alkoholizmem, można nie pić, ale nigdy nie przestanie się być alkoholikiem.
Wiem, że wiele z Was uporało się w dużym stopniu z zapędem do samoniszczenia. Ale czy jest coś, czego przez tyle lat nie udało się Wam pozbyć?


Ja nie okaleczam się od... dawna. Tak dawna, że nie jestem nawet w stanie wskazać okresu czasu, który już tego nie robię. W zasadzie to nie zdarza mi się nawet o tym wiele myśleć.
Papierosy rzuciłam niedawno po kilku latach bardzo intensywnego kopcenia. To samo różnego rodzaje substancje odurzające (co rekompensuję sobie dużą ilością zielska, ale nie uważam tego za jakiś mój problem).
Zaburzenia odżywiania też udało mi się jakoś okiełznać, nie licząc bulimicznego wstrętu do mienia... pełnych jelit. Embarassed Wstyd się przyznać, ale ja już nie potrafię żyć bez przeczyszczaczy. Rolling Eyes
Pozostały mi też - niestety najgorsze z moich problemów - zaburzenia osobowości. Do dzisiaj mam dość wyraźnie zaznaczającą się osobowość dysocjacyjną; coraz rzadziej, ale wciąż miewam uciążliwe ataki mojej wrodzonej... dziwaczności. Confused

A jak jest u Was?


Ostatnio zmieniony przez ashley dnia Pon 4:49, 02 Sty 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Divine
Administrator



Dołączył: 08 Paź 2005
Posty: 5635
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: stąd

PostWysłany: Pon 17:03, 02 Sty 2012    Temat postu:

Ash, możesz napisać coś więcej o tej swojej..."dziwaczności"? Jak często Cię dopada? Co bywa wyzwalaczem?


Nadal zdarza mi się siebie skrzywdzić, ale to raczej takie zadrapanka i na tyle rzadko, że nawet jakoś tego za specjalny problem nie uważam.

Nie truję się niczym od lat, tylko papierosami, zresztą ostatnio zupełnie sprowadziłam to do Okazji. I nawet to chcę wyeliminować całkiem, zastanawiam się nad kupnem fajki kobiecej, żeby było mniej szkodliwie jak już sięgam po tytoń ale powstrzymuje mnie to, że to jednak pretensjonalnie wygląda.

Moim najgorszym problemem pozostają zaburzenia odżywiania. Zasada "wszystko albo nic", miesiąc według jednej, miesiąc według drugiej, o różnym nasileniu "trybów", a kiedy już różnymi sztuczkami żywieniowymi unormuję wszystko w swoim organizmie, znajdę mobilizację mentalną, zbliżę się do zdrowego trybu żywienia to dzieje się coś, co wzbudza większe emocje i jazda zaczyna się na nowo, z wyboru, poniekąd. Emocjonalność i jedzenie są u mnie strasznie ze sobą splecione, wydaje mi się, że powinnam udać się na terapię, bo to zbyt głupie, by tym być. Ale jakoś się nie zanosi. Jedyne co pomaga, to gdy mi się na gruncie uczuciowym jakoś układa, w ogóle, gdy jestem szczęśliwa to i z jedzeniem jest dobrze, chociaż wciąż nieco obsesyjnie. No, a że tego gruntu polem róż bym nie nazwała Very Happy to jest jak jest.

Hmm, no i to tyle. A, nie, pozwalam się krzywdzić innym. Tzn, to całkiem trudne, bo jestem dość infantylną, niziutką blondyneczką, na którą wiele mend robi "wyjątek", ale LOL szukam wytrwale. Jakoś tak... mam problem z tym, gdy ktoś jest dla mnie miły, ma wobec mnie jakies specjalne względy, zazwyczaj odbieram to jako akt fałszu, czy podstępu. Cośtam we mnie jest pewne, że nie można mnie kochać, lubić no i jest troszkę agresywne, gdy ktoś się z tym kłóci. Generalnie, udaje mi się to w sobie zduszać i nie jestem zła dla "miłych" ludzi, natomiast ciężej przychodzi mi oprzeć się dziwnemu uczuciu tkliwości dla tych niemiłych. To chyba wynika bezpośrednio z niskiej samooceny, nie wiem.

No i od pewnego czasu mega odcinam się od ludzi, nie wiem czy to jest autodestrukcyjne, czy po prostu tak mam. Pozostaje faktem, że gdy byłam mega szczęśliwa to byłam tymi ludźmi otoczona, ale chyba jednak ich unikanie nie jest sposobem na unieszczęśliwienie, raczej odpowiedzią na nie.

Czuję się jak ostatnia sierota pisząc tego posta :ooops:
ale i tak jest dobrze, mam teraz trochę ciemniejszy moment, kiedyś podczas takiego działyby się różne, durne rzeczy
teraz jestem prawie grzeczna, oczywiście relatywnie, wiem, że jestem w wielu miejscach dysfunkcyjna, pozostaje po prostu przestać się nad sobią roztkliwiać i wrócić do pracy nad sobą, wiem, że mogę i jestem sobie bardzo wdzięczna za tę świadomość Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marla




Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 2411
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 17:49, 02 Sty 2012    Temat postu:

Nadal jestem mocno autodestruktywna, podatna na nałogi i szukam wytrwale krzywdy.
Nadal nie potrafię zaakceptować dodatkowych kg.. Tak naprawdę to pierwsza zima, kiedy nie mdleję z wycieńczenia i nie leżę w domu z bezradności. Ostatecznie jestem szczęśliwsza. Mam po co się starać. Diametralnie zmieniło się moje nastawienie. Kiedy widzę problem staram się coś z tym zrobić. Mam inne priorytety, ostatnie czego chcę to się niszczyć.


Ostatnio zmieniony przez Marla dnia Nie 14:33, 15 Kwi 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ashley




Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 7918
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 0:19, 03 Sty 2012    Temat postu:

Div napisał:
teraz jestem prawie grzeczna, oczywiście relatywnie, wiem, że jestem w wielu miejscach dysfunkcyjna, pozostaje po prostu przestać się nad sobią roztkliwiać i wrócić do pracy nad sobą, wiem, że mogę i jestem sobie bardzo wdzięczna za tę świadomość Smile


Marla napisał:
Niemniej, mam po co się starać. Diametralnie zmieniło się moje nastawienie. Kiedy widzę problem staram się coś z tym zrobić. Mam inne priorytety, ostatnie czego chcę to się niszczyć.


Nie macie pojęcia dziewczyny, jak te kilka zdań cieszy. Smile

Lashta napisał:
Nie uporałam się na tyle na ile bym chciała z psychiką [...] i wciąż pozostaje bolesny i żywy problem w postaci matki


Nie uporałaś się z psychiką na tyle, na ile byś chciała tak jak chyba my wszystkie, ważne, że wszystko idzie w dobrą stronę.
Masz siłę/ochotę opowiedzieć coś więcej o problemie z mamą?
Np. tutaj.

Div napisał:
Ash, możesz napisać coś więcej o tej swojej..."dziwaczności"? Jak często Cię dopada? Co bywa wyzwalaczem?


Jak pisałam mam zdiagnozowaną osobowość dysocjacyjną. Dość ciężką do tego stopnia, że głownie przez to większą część życia spędziłam w przekonaniu, że nikt mnie nigdy przez to nie pokocha.
Z różną częstotliwością miewam ataki czystej "histerii", potrafię np. być na zakupach w centrum handlowym, nagle dziwnie się poczuć i ocknąć obśliniona i zasmarkana gdzieś w kącie. W tym czasie wrzeszczę i rzucam się jak opętana, coś bełkoczę; nieraz wpadam w stupor, tracę częściowo władzę nad ciałem jak sparaliżowana lub się hiperwentyluję do omdlenia. Zdarzyło mi się kiedyś bez konkretnego powodu wybiec z domu boso i biegać tak jakiś czas po osiedlu, wszystko pamiętam, ale naprawdę nie potrafię wyjaśnić, po co wtedy to zrobiłam (mimo, że czułam straszny wstyd za takie swoje zachowanie). Confused
W ogóle ja całe życie dość często miewam tak, że robię coś z pełną tego świadomością mimo, że nie potrafię określić celu tego działania/zachowania, nieraz nawet tego nie chcąc. Nie potrafię jednak na tym zapanować, tak, jakby ktoś inny kierował mną jak jakimś... sim'em. Rolling Eyes

Wyzwalacz? Ciężko powiedzieć. Z moich własnych obserwacji często wynika, że te dysocjacyjne ataki wyzwalają podświadome skojarzenia z bolesnymi wspomnieniami (np. ostatnio w święta wytrąciło mnie z równowagi pytanie mojego chłopaka, o to jaki chcę dostać prezent; kiedy byłam mała i ojciec zrobił wobec mnie coś... złego, zawsze po tym pytał mnie, co ma mi kupić, żebym o tym zapomniała).
Wstyd się przyznać, ale często też reaguje tak mimowolnie, kiedy coś idzie nie po mojej myśli. Taka nieco głośniejsza odmiana dziecięcego tupania nóżką, nad którym nie potrafię zapanować.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ashley




Dołączył: 19 Sty 2006
Posty: 7918
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 23:45, 03 Sty 2012    Temat postu:

Nie ma z tym wbrew pozorom aż tak wielkiej tragedii.
Mam to od zawsze, ale nieraz latami nie dawało to objawów, jakby przechodziło w fazę latencji i miałam spokój. Pojedyncze ataki zawsze mogą się zdarzyć i się zdarzają, ale na szczęście nie trapi mnie to jakoś na co dzień. Smile
Gorzej jak faza latencji z nieznanych powodów ulega przerwaniu i świruję jarząbka przez miesiąc dzień w dzień; ale zawsze wiem, że prędzej czy później to minie i znów będę miała spokój na jakiś czas. Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
beznadzieji




Dołączył: 29 Maj 2006
Posty: 9
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 0:09, 04 Sty 2012    Temat postu:

też juz nie tne sie od bardzo dawna, przestałam sie wyniszczać fizycznie , gorzej z psychiką bo jednak czarne mysli sa na porządku dziennym Smile ale sie im nie poddaje bo teraz wiem ze to be i fuj Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Autodestrukcja Strona Główna -> Problemy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin