Forum Autodestrukcja
Forum dla tych co się zgubili w rzeczywistości
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy  GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

o przyjaźni damsko-damskiej

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Autodestrukcja Strona Główna -> Problemy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
spirit




Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 2247
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ciiii to tajemnica

PostWysłany: Nie 21:34, 22 Sty 2012    Temat postu: o przyjaźni damsko-damskiej

Mam taki schemat od dawien dawna...
1. poznaje kogoś
2.analizuje czy mogę rozpatrywać tą osobę w kategorii :"osobnik bliski;możliwa przyjaźń".
3. Jeżeli odp na powyższe pytanie brzmi TAK to się zbliżam;prowadzę do relacji:"lepsza koleżanka- bliska osoba"
4.robi się fajnie;trochę tak ufnie
5i.....urywam kontakt

Gdyby tak pobawić się psychologicznie i cofnąć się do momentu kiedy się to zaczęło i dlaczego- to ja wszystko wiem. Już to analizowałam ze swoim wewnętrznym JA...
zastanawiam się tylko jak to zmienić?
Jak sprawić by bliższe osoby przetrwały na lata?
Sama się wycofuje i mam tego pełną świadomość...wiem,że jest to strach przed odrzuceniem.

Przeraża mnie trochę taka wizja,że jedyna bliższą mi osobą będzie M.
Tylko nie zrozumcie tego źle.
Nie chce się wycofywać; nie chce za 5 lat siedzieć sama w domu i nie mieć w telefonie numeru do osoby,której będę mogła nawijać o pryszczu na środku czoła jak o katastrofie ekologicznej..i która zrozumie powagę sytuacji i przyjedzie w środku nocy by o tym podyskutować....
Głupi przykład-ale chodzi o ukryty w tym sens:)

więc...
jak to zrobić?Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Black Rose




Dołączył: 01 Lut 2006
Posty: 1834
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 21:44, 22 Sty 2012    Temat postu:

heh:)
mam podobny problem. w sumie ten sam.
chcę tego wszytskiego, tego zbliżenia, zaufania, pewności.
ale nie potrafię. uciekam i odchodzę pierwsza zanim ktoś odejdzie ode mnie.
i mam tak samo.
może bardziej paranoidalnie nawet, bo poznaję kogoś, nagle uważam za genialnego człowieka, ufam, zwierzam się jak pomylona, oczekuje jakiegoś dziwnego oddania, uwielbiam spędzać z ta osoba czas, chcę by mnie poznała, a potam PUFF i nagle przechodzi mi wszystko.
i się odcinam. i obojętnieję.
nie wiem, co z tym zrobić kochana
sama szukam odpowiedzi.
jedyne co mi przychodzi do głowy to, to że byłyśmy porzucone we wczesnych latach życia i została nam nieufność i wolimy porzucać niż byc porzucone system obronny. ciężko to przełamać.
daję tylko znać, że rozumiem;)
ale nie mam pojęcia co z tym zrobić.
wkurzające to. bo poznałam świetnych ludzi. i chciałam być blisko nich. a już sama zdecydowałam się na oddalenie.
cóż.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Divine
Administrator



Dołączył: 08 Paź 2005
Posty: 5635
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: stąd

PostWysłany: Pon 20:34, 23 Sty 2012    Temat postu:

Pierwsze co mi przyszło do głowy Spiritek, to że za szybko wiążesz zbyt duże nadzieje z kimś. I nie ma siły, coś musi rozczarować, bo czasoprzestrzeni nie zagniesz - na początku to zawsze będzie po prostu znajomy, choćby nie wiem jaki czar między wami padł.
Na przyjaźn potrzeba czasu, dużo czasu, inaczej te wszystkie tkliwe, heroiczne gesty są tylko 'udowodnieniem', 'testowaniem', nie do końca czymś co płynie z serca i troski o drugą osobę.

W każdym razie, nie dziwi mnie, że się zrażasz, urywasz kontakt. Może dobrze ci zrobi zwrócenie uwagi na "znajomą" i gdybyś to uznała za punkt docelowy, nie stawiała w głowie podświadomych wymagań - może byłoby prościej?

Z drugiej strony - ja prezentuję tę postawę - niczego nie oczekuję od ludzi i to w sumie również jest strasznie dystansujące i niesprzyjające. Dość powiedzieć, że na trzecim roku studiów nie zawarłam ŻADNEJ liczącej się znajomości, właściwie wszystkie pochodzą z przeszłości, a reszta to zabawki.

Hmm... jak to zrobić? Nie wiem skarbie:( W ogóle, jesteś o lata świetlne przede mną, bo już "chcesz". Mi się nawet "nie chce". I to już jest dla mnie nie do przeskoczenia. Ale o tej jednej rzeczy, która przyszła mi do głowy napisałam. No, i życzę powodzenia:*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
spirit




Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 2247
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ciiii to tajemnica

PostWysłany: Wto 12:22, 24 Sty 2012    Temat postu:

Hmm...dużo racji Div:*
Wiąże nadzieje, bo potrzebuje mieć"pokrewną duszę"//bo to taki jakiś wymóg społeczeństwa.że musisz mieć przyjaciela/przyjaciółkę...
Czuje się takim dziwakiem,że nie mam tak bliskiej osoby w świecie realnym...
Moje najdłuższe znajomości są tutaj- w internecie.

Nie licząc 4 lat mojego związku z chłopakiem.Ale to znowu inny rodzaj potrzeby,który został zaspokojony...
zastanawiam się tylko czasem czy gdyby(hipotetycznie) w przyszłości zaczęło się psuć to czy miałabym odwagę odejść? Czy strach przed samotnością nie byłby gorszy od nieszczęśliwego małżeństwa...?
Ale to już gdybanie całkowite:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Blood B




Dołączył: 19 Wrz 2006
Posty: 520
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Sagan

PostWysłany: Wto 19:13, 24 Sty 2012    Temat postu:

Społeczeństwo wcale nie stawia wymogów posiadania przyjaciółki/przyjaciela, raczej zwraca uwagę na zbytnia alienacje jednostki, co czasami może doprowadzić do jej wykluczenia przez ogół, lub świadomego wycofania przez nią samą. To tak na marginesie, co do zawierania znajomości, najważniejsze jak już przedmówcy (przedmówczynie) stwierdzili (stwierdziły) jest nie "gdybanie" i nie stawianie zbyt wysokich progów, a także chęć nawiązania znajomości, co wiąże się z zmianą postaw. No i najważniejsze wg mnie to też być taką osoba dla kogoś innego, nie można tylko oczekiwać i brać od drugiego, ale też dawać i prostac wymaganiom.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Myszka




Dołączył: 11 Wrz 2006
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 15:39, 27 Sty 2012    Temat postu:

A czy jak uciekasz to czy biegną za Tobą? Dzwonią, piszą, nachodzą?
Jeśli tak to zazdroszcze.


Bo ja zgoła mam odwrotnie, chcę przyjaźni, poznaję kogoś, rozumiemy się, śmiejemy z tego samego, mogę się zwierzyć i jestem wysłuchana, słyszę jakieś rady.
Wkładam multum w taką osobę, poświęcam się , jestem jeśli trzeba, ale ta osoba nie chce tak samo utrwalać tej relacji jak ja.
I niestety ale ufam przy każdej takiej znajomości, robię sobię nadzieję i po wszystkim jestem tak zrezygnowana , że już wolę być samotnikiem.

Niekiedy zachowuje się jak dzikus i wolę odmówić, propozycji wyjścia gdzieś.
Posiedzieć w domu, bo i tak nie czuję się taka jak inni, 'normalna'.
A inwestowanie i zawracanie komuś dupy chorymi zachowaniami już dawno znudziło się tym co mnie znają, i jedyna reakcja to "kopanie w tyłek" a nie pocieszanie. Więc skończyłam z wyżalaniem się.

A jeśli chodzi o przyjaźn damsko - męską to byłą taka w moim życiu.
Teraz cierpię przez jej brak.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
niusia




Dołączył: 09 Sie 2006
Posty: 130
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 10:08, 19 Lut 2012    Temat postu:

O jak ja dobrze wiem o czym mówicie... też się otwierałam, wylewałam, byłam cała dla kogoś a potem wiałam aż się kurzyło i chciałam żeby ktoś mnie "gonił", była to wtedy oznaka że komuś na mnie zależy... mimo wszystko i tak zawsze po drodze odpuszczali, spierdzielałam tak szybko że nikt nie dawał rady... dopóki nie trafiła kosa na kamień... był w moim życiu ktoś kto mało tego że mnie wyprzedził to stanął na drodze i łapał... aż złapał i trzymał i zaprowadził do lekarza i nie pozwolił uciec a potem to on odszedł...

zrozumiała że chodziło o to uczucie kiedy wylewamy się komuś a potem uciekamy bo boimy się tego że ktoś albo będzie nam współczuł albo będzie współczuł za słabo i się rozczarujemy...

teraz już nie mam tak ale powiem Wam tylko jedno, dajcie się dogonić zanim dogoni i powali Was ta jedna osoba bo tylko miłość może to zrobić... rozbroić Was jak bombę... a kiedy po wszystkim to Ona odejdzie nie Wy... będzie bolało dużo bardziej niż zwykle...

Moje życie straciło barwy przez ten incydent i chciałabym żeby ten ktoś wrócił a z drugiej strony oddałabym wszystko żeby te x lat temu nie spotkać tej osoby na swojej drodze...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marla




Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 2411
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Sob 15:16, 25 Lut 2012    Temat postu:

Mam dwie prawdziwe relacje. Osoby, przed którymi uzewnętrzniać się nie boję moich nawet najczarniejszych myśli. Przyjaźń moja z M.jest chyba niepowtarzalna - mam wrażenie czasem,że rozumiemy się bez słów, jakby siedziała w mojej głowie i dotykała tych myśli, których boję się wypowiedzieć głośno. Poza tym to robi zażyłość kontaktu- od 4 lat widzimy się praktycznie codziennie, mieszkamy ze sobą, przeszłyśmy wiele sytuacji razem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Divine
Administrator



Dołączył: 08 Paź 2005
Posty: 5635
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: stąd

PostWysłany: Nie 2:05, 26 Lut 2012    Temat postu:

Lashta napisał:
Szkoda, że nikt nigdy nie zadał sobie trudu żeby mnie zapytać dlaczego i zechcieć - mimo wyrzucenia - zostać na siłę

takie testowanie to w sumie dość duży przejaw egoizmu i niezrównoważenia emocjonalnego, w sumie to ludzie nie zabawki, żeby tak z nimi pogrywać, jak i nie obiekty doświadczalne, żeby udowadniali to, że na nas zasługują.
Chyba nie należy nikogo winić za to, że nie pozwala się ranić.


Kurde, powiem Wam, że przestałam wierzyć, że można zawrzeć przyjaźń gdy już się nie jest dzieckiem:D to po prostu nie leży w naturze ludzkiej, tak mi się zdaje.


Ostatnio zmieniony przez Divine dnia Nie 2:05, 26 Lut 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
spirit




Dołączył: 30 Wrz 2005
Posty: 2247
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ciiii to tajemnica

PostWysłany: Pią 20:34, 02 Mar 2012    Temat postu:

Divine napisał:

Kurde, powiem Wam, że przestałam wierzyć, że można zawrzeć przyjaźń gdy już się nie jest dzieckiem:D to po prostu nie leży w naturze ludzkiej, tak mi się zdaje.


może coś w tym jest:) wydaje mi się,że później poprostu człowiek pędzi...ma znajomych i tyle...nie rozpatruje tego w kategiach:"przyjaciele"..

ja wam powiem,że aby było śmieszniej przy tym temacie..
to osoba,która sprawiła,że założyłam ten post i zaczełąm o tym bardziej rozmyślać....zaczeła ze mną nawiązywać kontakt w wyniku róznych zdarzen,które miały miejsce ostatnio....
i gadamy niemal codziennie...spotkałyśmy się pare razy..
i z perspektywy czasu mogę tu napisać,że ewidentnie dorosłam..
nasza relacja jest podobna jak kiedyś...małymi kroczkami wracamy do bliższej znajomości..tyle tylko,że teraz jest to pozbawione złych emocji...słów:"zawiodłam się';"...
i jest lepiej...momentami czuje,że to był jeden z moich brakujących puzzli...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Autodestrukcja Strona Główna -> Problemy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin